Geoblog.pl    tealover    Podróże    Włochy - Rumunia - Budapeszt    O weselu słów kilka
Zwiń mapę
2013
26
sie

O weselu słów kilka

 
Rumunia
Rumunia, Braşov
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 3069 km
 
Prosto z Sinai pojechałyśmy do Braszova do znajomych Marii, gdzie zostałyśmy na noc. To urocze miasto, które dawniej leżało na szlaku handlowym w królestwie austriackim, stąd spacerując po nim, odnosi się wrażenie zmiany terytorium państwa.

Tematem przewodnim tej wizyty był... ślub! Właściwie od początku mojego przyjazdu temat tradycyjnego rumuńskiego ślubu przewijał się w naszych rozmowach. Znajomi Marii od 3 lat są małżeństwem, więc mogłam nawet obejrzeć ich zdjęcia i nagranie z wesela. To wszystko brzmi mało ekscytująco, gdy nie ma się wyobrażenia skali tego wydarzenia w Rumunii. Maria zapytała mnie, jak duże będzie wesele moich znajomych, przez które wcześniej wracam do Polski.

- Coś koło 70 osób.
- Takie małe??!!
- wytrzeszczyła oczy.
- Nie małe, średnie, normalne...
- Tutaj normalne wesele ma minium 200 gości!
- O_o
- Małe na 100, średnie na 200, a duże na 300 - 350 osób.
- O_O -
tym razem to mi oczy prawie wypadły z orbit. Wesele na 300 osób! To się chyba nawet najstarszym góralom nie śniło!

Tradycyjnie pan młody przychodzi do domu swej wybranki, by ją znaleźć. Oczywiście jest schowana, więc musi przekupić ojca, by wskazał mu miejsce jej przebywania.
Ślub odbywa się w cerkwii. Przed ceremonią wszyscy goście zbierają się przed wejściem. Państwo młodzi rozdają im po jednym kwiatku, który przypina się do ubrania na znak przynależności do biesiadników i radości z wydarzenia. Podczas obrzędu świadkowie trzymają świece, a państwo młodzi noszą korony (wielorazowego użytku ;) ). Panna młoda na prawej dłoni ma pierścionek zaręczynowy, a na lewej przywdziewa obrączkę. Można rzec, że mniej więcej w Polsce jest podobnie. Za to wesele wykroczyło poza moje najśmielsze domysły!

Zacznijmy od gości. Jak już napisałam, jest ich MNÓSTWO. Przede wszystkim caaała rodzina, do tego przyjaciele młodych i rodziny. Każdy zobowiązany jest do przyniesienia gotówki, minimum 400 - 500 zł od osoby. Początkowo myślałam, że się przesłyszałam, ale nie. Ta stawka obowiązuje studentów, dalszą rodzinę, ludzi, którzy mało zarabiają. Świadkowie powinni dać minimum 3000 zł, rodzice chrzestni 4000 - 5000 zł, rodzice 10 - 15 000 zł. Z powodu wymaganych kwot, zazwyczaj nikt nie chce być świadkami i zdarza się, że ludzie odmawiają. Sumy wydają się być zawrotne. Dodatkowo na ślub goście mają obowiązek przyprowadzić 'swoich znajomych', którzy również przybędą z pieniędzmi.
Nie mogłam tego pojąć. Przecież Rumunia jest dosyć biedna, więc skąd ludzie mogą dysponować takimi środkami, a już w ogóle na wsi!

- A co jeśli masz 4 śluby w jednym miesiącu??? - zapytałam, jako że mnie to dotyczy.
- Wtedy oszczędzasz na nie cały rok! - odparła roześmiana koleżanka Marii, którą bardzo bawiło moje zszokowanie.

Jednakże niebawem wyjaśniono mi rumuńskie rozumowanie. Kwota ofiarowywana państwu młodym traktowana jest jako pożyczka na start. Gdy się dorobią, zwrócą tę kwotę na ślubie swoich przyjaciół/rodziny lub ich dzieci. Owa para zarobiła na swoim ślubie ok. 30 000 zł, dzięki czemu mogli kupić nieduże mieszkanie. Mądre, prawda? W Polsce cieszymy się, gdy wesele 'chociaż się zwróci', tam jest to oczywiste, że młodzi mają wyjść na plus.

Podobnie jak w Polsce, wesele trwa do białego rana. Około północy świadek wraz z kolegą kradną pannę młodą na około 1,5 godziny i zabierają ją na spacer lub drinka. Pan młody negocjuje telefonicznie okup (najczęściej oddają ją za drinka) i złodzieje mają obowiązek przyprowadzić młodą żonę z powrotem.
Podczas oczepin tylko panna młoda czymś rzuca i jest to zawsze welon, po czym dostaje czepiec. Na szczęście nikt nie ścina jej włosów ;)
Maria 2 tygodnie wcześniej była na weselu i śmiała się, że uczyła wielu gości ich regionalnego tańca, bo nieznali.

- Zaraz, zaraz. To na weselu tańczycie regionalne tańce?
- Yyy...taaak...a wy nie?
- Niestety :(


Zrobiło mi się smutno. Po raz kolejny zobaczyłam, jak moja ojczyzna bezensownie kopiuje Zachód. W Polsce tradycyjny folklor uważany jest za "obciach", tam związany jest z silną tradycją. W Rumunii podczas wesela gra kapela składająca się z muzyków ubranych w regionalne stroje, którzy grają tylko regionalną muzykę! Co ciekawe, wszyscy znają kroki minimum 3-4 tańców, a jeśli nie, to się uczą podcza przyjęcia. Babcia tańczy z koleżanką młodej, tata z kuzynką, każdy z każdym, wszyscy się łączą. Jeden taniec para młoda odbywa na stole!
Z uwagi na ilość uczestników, nie ma takiego parcia jak u nas, by iść z kimś.

Załączam link do filmiku, na którym Maria i jej koleżanka prezentują mi regionalny taniec z okolic Brasova :D Zapytałam je, skąd znają kroki. Odparły, że to rodzice uczą dzieci, gdy te są jeszcze małe.

Szkoda, że u nas takie wesela są tylko na samym południu kraju!
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (12)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Multimedia (1)
Komentarze (2)
DODAJ KOMENTARZ
BoRa
BoRa - 2013-09-12 19:19
Podoba mi się wspólne tańczenie! Też żałuję, że my tak nie robimy.
A wesela, ho, ho na wschodzie Polski też potrafią być na 250 osób i trwać 3 dni.
 
mirka66
mirka66 - 2013-09-12 21:44
Jak to sie u nas mowilo - wesela galante :)
 
 
tealover
Dominika
zwiedziła 15% świata (30 państw)
Zasoby: 345 wpisów345 930 komentarzy930 2416 zdjęć2416 14 plików multimedialnych14
 
Moje podróżewięcej
24.04.2018 - 30.04.2018
 
 
25.12.2015 - 31.12.2015
 
 
25.03.2015 - 01.04.2015